Dziennik nimfomanki to poruszająca autobiografia Francuzki z dobrego domu, dla której seks jest sensem życia. Jej przypadkowi partnerzy pochodzą z różnych środowisk, spotyka ich w niezwykłych okolicznościach, nawiązuje niecodzienne relacje, które opisuje z pełną szczerością. Wiąże się z psychopatą, przeżywa załamanie nerwowe, zostaje luksusową prostytutką. W agencji poznaje słabości mężczyzn, a w końcu znajduje miłość.
Valerie Tasso urodziła się we Francji, tu spędziła całe dzieciństwo, a także ukończyła uniwersytet. Zrobiła magisterium z zarządzania i języków obcych, rozpoczęła także studia doktoranckie na temat wzajemnych wpływów różnych kultur. Obecnie mieszka w Hiszpanii.
Książkę czyta się lekko i szybko, jest niezmiernie ciekawa i w przerażający sposób wciągająca, przez co przeczytanie książki zajęło mi niecałe 3 dni (gdzie miałam mało czasu). Jestem sprzecznie nastawiona na książki pisane w stylu pamiętników, dzienników itp. szczególnie ze względu na słabe opisywanie scen. a podejście do niej w sposób psychologiczny i co autorka o tym myśli. Często też brakuje dopowiedzenia całej sytuacji, gdyż autorka sama ją przeżyła i albo zapomina albo stwierdza, że jest to niepotrzebne. Z czego wynika że mamy niedomówienia w fabule. Zaczynając czytać tą książkę, byłam nastawiona na mocny erotyzm, jednak w tym jest coś więcej... to jest silne uzależnienie od seksu i mężczyzn, nie ważne jakiego pokroju. To jest tak, jak większość osób lubi próbować nowe rzeczy, a Val chciała każdego mężczyznę "wypróbować". Niektórych "Dziennik Nimfomanki" może obrzydzić, jednak ja zdobyłam jak największy sentyment do autorki, szczególnie podziwiam ją za szczerość. Wbrew pozorom, ta książka nie jest o seksie, tylko o szukaniu miłości. Książka jest podzielona na cztery części: w pierwszej opisuje swoje przygody z mężczyznami; w drugiej spotyka mężczyznę i się w nim zakochuje... czego później będzie żałowała; w trzeciej części zaczyna pracować w burdelu; w czwartej i ostatniej trafia na miłość. Gdy skończyłam czytać, czułam straszny niedosyt... szczególnie przez to, że ostatnia część jest za mało rozwinięta, przez co najmniej mi się podobała.

Na podstawie książki, został nakręcony film pod tym samym tytułem. Podobał mi się równie dobrze, jak książka... mimo tego, że ucięto wiele scen i nie jest wszystko dokładnie pokazane, to i tak film urzekł mnie swoim klimatem. Wszystko zostało połączone i wzięte w fabułę. I szczerze się zastanawiam, czyby nie obejrzeć go jeszcze raz.
Moja ocena: 10/10
Valerie Tasso urodziła się we Francji, tu spędziła całe dzieciństwo, a także ukończyła uniwersytet. Zrobiła magisterium z zarządzania i języków obcych, rozpoczęła także studia doktoranckie na temat wzajemnych wpływów różnych kultur. Obecnie mieszka w Hiszpanii.
Książkę czyta się lekko i szybko, jest niezmiernie ciekawa i w przerażający sposób wciągająca, przez co przeczytanie książki zajęło mi niecałe 3 dni (gdzie miałam mało czasu). Jestem sprzecznie nastawiona na książki pisane w stylu pamiętników, dzienników itp. szczególnie ze względu na słabe opisywanie scen. a podejście do niej w sposób psychologiczny i co autorka o tym myśli. Często też brakuje dopowiedzenia całej sytuacji, gdyż autorka sama ją przeżyła i albo zapomina albo stwierdza, że jest to niepotrzebne. Z czego wynika że mamy niedomówienia w fabule. Zaczynając czytać tą książkę, byłam nastawiona na mocny erotyzm, jednak w tym jest coś więcej... to jest silne uzależnienie od seksu i mężczyzn, nie ważne jakiego pokroju. To jest tak, jak większość osób lubi próbować nowe rzeczy, a Val chciała każdego mężczyznę "wypróbować". Niektórych "Dziennik Nimfomanki" może obrzydzić, jednak ja zdobyłam jak największy sentyment do autorki, szczególnie podziwiam ją za szczerość. Wbrew pozorom, ta książka nie jest o seksie, tylko o szukaniu miłości. Książka jest podzielona na cztery części: w pierwszej opisuje swoje przygody z mężczyznami; w drugiej spotyka mężczyznę i się w nim zakochuje... czego później będzie żałowała; w trzeciej części zaczyna pracować w burdelu; w czwartej i ostatniej trafia na miłość. Gdy skończyłam czytać, czułam straszny niedosyt... szczególnie przez to, że ostatnia część jest za mało rozwinięta, przez co najmniej mi się podobała.

Na podstawie książki, został nakręcony film pod tym samym tytułem. Podobał mi się równie dobrze, jak książka... mimo tego, że ucięto wiele scen i nie jest wszystko dokładnie pokazane, to i tak film urzekł mnie swoim klimatem. Wszystko zostało połączone i wzięte w fabułę. I szczerze się zastanawiam, czyby nie obejrzeć go jeszcze raz.
Moja ocena: 10/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz